Archiwum | Uncategorized RSS feed for this section

Dałem się złapać

23 Gru

na okładkę, to raz – na całe szczęście nie oglądałem tagów, bo przy moich ostatnich muzycznych klimatach zrobiłbym meh i ruszył dalej. Dwa: polecany tytuł – nie wiem czy przesłuchałbym całej płyty zaczynając od pierwszego kawałka. Posłuchajcie tego: wstęp jak z topowych utworów ELO, gitarowe wejście i refren, który wwierca się w uszy i nie puszcza nawet po kilkunastu przesłuchaniach. Wszystko stare/nowe podsycone przez mocno chiptunesowe syntezatory. Posłuchajcie:

Posłuchajcie Piledrive – jeśli w połowie nie zaczniecie nucić pod nosem melodii, to nie ma już dla was nadziei.

Posłuchajcie My Magellan i San Narciso. Posłuchajcie Pointing at the Moon i So Far Out.

Posłuchajcie całej płyty – jest zajebista.

a mury runą

8 Gru

gówno prawda, nie runą – zamek jest cały i zdrowy. Ponieważ chyba jednak zdąży się zakurzyć, a wszystkie podane pod ostatnią notką terminy minęły, pozwoliłem sobie zakończyć konkurs szybkim losowaniem na random.org

Lista wszystkich zawodników została wielkim nakładem pracy wprowadzona do pliku tekstowego według kolejności zgłoszeń. Następnie olbrzymim wysiłkiem wygenerowałem (kłamię – skrypt mi wygenerował) losową liczbę z zakresu 1-3. Na dowód, że nie klikałem jak opętany w „generuj” macie jedynie moje słowo (słowo). A oto zwycięzca:

Zrzut ekranu 2012-12-8 o 11.46.52

 

Fanfary i gratulacje. poooq’a uprasza się o podesłanie adresu (najlepiej na maila – zara2stra na gmailu) a ja postaram się w przyszłym tygodniu ruszyć tyłek na pocztę i wysłać karty do Fight Clubu

Mądre pomysły

20 List

3,5 tygodnia temu napisałem na facebooku:

Myliłem się, bo: patrz wyżej.

Zupełnie nie wiem co mnie tknęło, żeby po jakichś piętnastu latach przerwy brać się za papierowe modele, ale trzeba patrzeć na pozytywy – przynajmniej nie rzuciłem się na jakiś statek, bo sklejać statków nie lubiłem nigdy. Oczywiście moje dziewczyny stwierdziły, że super, że będą mi pomagać, a w ogóle to następną skleję im Czarną Perłę, bo ona jest suuuper. Whatever. Czarna Perła jest tak suuuper, że aż została zdjęta ze strony, ze względu na działalność piracką bez punu. Tak, działalność piracka bez punu to straszna rzecz, więc mogę spać spokojnie i zrobić sobie kolejną, piętnastoletnią przerwę od sklejania modeli.

Jak wyglądało sklejanie? Sklejanie, pomimo chwil zwątpienia

i wkurwu, któremu towarzyszyło poznawanie nowych słówek, zadziwiająco przypominających układem i brzmieniem popularne przekleństwa (przypadek? I don’t think so)

No więc sklejanie było bardzo wyciszającym zajęciem. Bycie wyciszonym przez 3,5 tygodnia owocuje mniej więcej takim stanem ducha:

co oznacza, że dziś wieczorem prawdopodobnie odpalę jakiegoś fpsa (bo Hotline Miami nie ma jeszcze na maki) i wymorduję wszystko co mi się nawinie pod celownik.

A teraz czas na mały konkurs:

Dziś po południu zamek trafi pod czułą opiekę dwóch dziewczynek (6 i 7) i kota (5), więc zbieramy zakłady – ile czasu minie do pierwszych wgnieceń oraz do nieuchronnego końca w piecu? Wytypowanie najtrafniejszych terminów w komentarzach może wam wygrać karty do Fight Club: Project Mayhem.

Chciałem napisać

26 Wrz

notkę o nowym filmie Wesa Andersona, ale przepraszam – filmów Andersona się nie pisze. Filmy Andersona się ogląda.

circus has come to town

11 Czer

Jeżeli w ciągu dwóch tygodni, na społecznościówkach robię non stop wrzuty jednej kapeli, jeśli katuję nią znajomych i sadystycznie pcham w uszy rodzinie, a po kilkunastu przesłuchaniach całego albumu wciąż mam ochotę na więcej, to zdecydowanie należy im się ode mnie notka. Tylko co z tego skoro sam nie wiem jak dobrze polecić wam Gentle Mystics? Mogę zapewnić, że czeka was wodewilowy freak show, z dęciakami, akordeonem i banjo, przetykany wszędobylską elektroniką, rapowaniem i seksownym kobiecym zawodzeniem, który za kilkanaście lat może przerodzić się w obłędną chrypkę.

Można by tak długo, ale chyba najlepiej zareklamowało się samo Gentle Mystics podczas jednego z wywiadów:

„If you’re into the sound of turbo folk, with a base face, riding the back of the lama on absynth, and you like getting your ears bashed, come and see the Gentle Mystics – you won’t regret it”

Nic tylko słuchać i pchać dalej, a może ktoś zaprosi ich do nas – choćby mieli wykonywać swoje kawałki paszczowo, albo grać na butelkach, to jedna z kapel na którą pójdę w ciemno. O:

Świat z liter

30 Maj

Wziąłem się ostatnio za czytanie The Unwritten. Ostrożnie, bo Carey podpadł mi trochę ostatnimi tomami Felixa Castora, ale po kilku zeszytach całkiem przyjemnie zassało, więc mam nadzieję, że cykl nie zostanie zbytnio rozcieńczony. W skrócie i bez większych spoilerów – Unwritten to opowieść o wpływie wyobraźni na rzeczywistość. Główne skrzypce gra tu słowo pisane, którego wpływ jest wykorzystywany przez tajne organizacje do sprawowania władzy nad światem, a cała akcja krąży wokół Toma Taylora, który wzorem młodego Christophera Milne, musi zmagać się z piętnem fikcyjnej postaci stworzonej na swoje podobieństwo.

Carey podaje całość mocno podlaną urban fantasy, a dzięki przyjętemu założeniu, może zgrabnie bawić się cytatami z literatury i filmów (Rudy Kipling jako agent  illuminatów FTW!) na szczęście zgrabnie równoważy wady wałkowanego do znudzenia gatunku łamiąc przetarte schematy zachowań postaci. I wszystko byłoby pięknie i ładnie, polecałbym bez zająknięcia, jest tylko jeden problem;

Ten pomysł, w tym medium, był już pokazywany i zostało to zrobione o wiele lepiej. Po pierwsze Invisibles Granta Morrisona, z podobną konwencją, ale zdecydowanie lepiej zrealizowane.

Invisibles

Po drugie Promethea Alana Moore’a, którą będę chwalił i polecał na każdym kroku. Problem z tymi dwoma komiksami jest taki, że w dużej mierze stanowią credo ich twórców, a to niekoniecznie każdemu podpasuje. Za to obie wywracają znany świat do góry nogami zapowiadając apokalipsę, po której nastanie już tylko pięknoidobro.

Promethea

Jeśli czytaliście już dwa powyższe, a macie ochotę na bardziej rozcieńczoną wersję podobnego pomysłu, bierzcie The Unwritten – to bardzo miłe czytadło. Jeśli jednak nie mieliście wcześniej przyjemności z Invisibles lub Prometheą, to polecam jednak zacząć od nich – są totalnie zajebiste.

Cierpliwość

8 Maj

Zawsze byłem niecierpliwym dzieckiem – kiedy na coś się już nastawiłem, to zaczynałem liczyć minuty i sekundy. Nienawidziłem każdej chwili, która nie była tą wyczekiwaną, a najgorszym koszmarem było opóźnienie. Potrafiłem kilka razy dziennie zaglądać do kiosku w poszukiwaniu najnowszego komiksu. Wydzwaniałem na pocztę, żeby dowiedzieć się, czy nie ma już przesyłki dla mnie. Kiedy ktoś miał wypożyczoną książkę, na którą czekałem, bibliotekarki już po pierwszym zapytaniu wiedziały, że nie dam im spokoju, dopóki książka do mnie nie trafi; kiedyś przez miesiąc chodziłem za Zewem Cthulhu, aż w końcu jakaś zaszczuta pracownica sprawdziła, że rzeczywiście, książka jeszcze nie została oddana, z tym że została wypożyczona dziesięć lat wcześniej. Dla własnego dobra musiałem nauczyć się cierpliwości.

Cierpliwość to śmierć ciekawości – rezygnacja z oczekiwania. Rezygnacja z emocji. To pogodzenie się z myślą, że rzecz na którą czekasz jest tylko tym – rzeczą. Używką, którą można zastąpić inną używką. Cierpliwość, to omijanie hajpów, trailerów i zapowiedzi, to jebitny meh wymierzony w przyszłość.

Cierpliwi ludzie cieszą się tym co mają, a na co nie czekali, wiec cieszą się umiarkowanie wszystkim na co trafią.

Pierdolę cierpliwość i zaczynam odliczanie.

7