Archiwum | szopki RSS feed for this section

Project Mayhem

23 Wrz

Stało się – zabrałem się w końcu za robienie swojej własnej planszówki. Od jakiegoś czasu krążyło mi po głowie, że fajnie byłoby zagrać w coś opartego o Fight Club, gdzie gracze walczą o kontrolę nad jednym pionem, ale nigdy nie miałem na tyle samozaparcia, żeby siąść i popracować nad czymś konkretnym. W końcu przyszedł czas planszówkowej posuchy, a brak nowych zakupów podziałał na mnie motywująco – i proszę. Jest już coś, w co można z przyjemnością zagrać – jest jeszcze kilka kwestii, które będę musiał zbalansować, ale do tego potrzebuję więcej testów. Ponieważ jak już się na coś nastawię, to nie lubię, żeby pomysły zdychały mi zbyt długo noszone w głowie, więc zabrałem się za karty.

Zanim przejdę do prośby, kilka słów o zasadach. Pierwsza zasada gry w Fight Club: Project Mayhem to nie rozmawiamy o grze   gramy do 10 punktów zwycięstwa. Każdy z graczy wykonuje naprzemiennie 1 akcję, a po czterech akcjach liczniki na wyłożonych kartach zadań maleją o 1. Jeśli licznik na zadaniu spadnie do zera, to sprawdzamy czy komuś udało się zdobyć przewagę na którymś zadaniu. Jeśli jest przewaga, to zwycięzca płaci koszt zadania i zdobywa od 1-3 punktów zwycięstwa. Jako akcję możemy zagrywać karty, wysyłać swoich ludzi na wyłożone zadania, walczyć o kontrolę nad postacią (Jack/Tyler), czyli ogólnie rozrabiać.

Teraz prośba: jeśli ktoś ma jakieś ulubione cytaty z filmu/książki, które nadawałyby się na tytuły kart/cytaty pod tekstem to dajcie znać w komentarzach – będzie łatwiej i szybciej.

Jeszcze jedno: gra, podobnie jak The Thing będzie dostępna do ściągnięcia (gratis) i wydrukowania (tu już każdy sobie).

Reklamy

o fajnych grach

8 Sty

zajęty człowiek dowiaduje się ostatni. Nie śledzę już BGG z taką intensywnością jak kiedyś. Od czasu do czasu wpadam i przeglądam popularne posty i nieznane tytuły z gorącej listy, ale planszówki stały się dla mnie ostatnio kolejnym tematem, który poznaję przez znajomych i rebelowego erssa.

The Thing znalazłem, trafiając przypadkiem na listę laureatów nagrody roku 2011. Kategoria print and play – coś zdecydowanie dla mnie, bo uwielbiam ręczne dłubaniny. Niestety okazuje się, że autor jedynie wrzucił karty na serwis ArtsCow, dzięki któremu możemy zlecić wydrukowanie kart i otrzymać je, z większym, lub mniejszym rabatem na wysyłkę. Karty trafiły w końcu na BGG w formie pdfa, ale wydrukowanie tego tak jak lubię (czyli w dupleksie) wymaga zrobienia całego pliku od nowa. Cóż, jak robić od nowa, to można by też podrasować karty i przetłumaczyć. True?

Dwa tygodnie później jestem bogatszy o kilkukrotne obejrzenie oryginalnego Thinga (klatka po klatce),  i plik z polską wersją podstawki. Jeśli ktoś zna jakiś sposób na spieniężenie znajomości horroru z 1982 roku, to bardzo proszę o kontakt – będę mógł udowodnić żonie, że wiedza o tym, w której scenie Kurt Russel ubiera rękawiczki patrząc się z byka w kamerę, może się jednak na coś przydać. Na chwilę obecną mogę powiedzieć tylko:

Tymczasem zapraszam do zassania pdfów z kartami – The Thing to bardzo zacna gra, idąca łeb w łeb z wydarzeniami z filmu; Sprawdzamy bazę Norwegów, oglądamy rozbity spodek, zamykamy podejrzanych w szopie z narzędziami i walczymy z Cosiem. Jest paranoja, jest blef, jest dobrze. Jak tylko się ogarnę i nadrobię zaległości filmowo-serialowe, dokończę dodatek Things (dla 5-6 graczy) i angielską wersję kart. Prawdopodobnie nastąpi to jeszcze przed 28.01 – czyli datą festiwalu planszówkowego w Brzegu, gdzie zapraszam wszystkich chętnych na spróbowanie swych sił w walce z kosmitą, lub pechowymi pracownikami placówki badawczej #31.

Świąteczny poradnik zakupowy

14 Gru

Święta zbliżają się wielkimi krokami, postanowiłem więc przygotować kilka sugestii dla niezdecydowanych mam, tatusiów, cioć, wujków, oraz niezorientowanychludziktórzyidądodzieciatychznajomych.

1. Gry planszowe 

Bawią, rozwijają i uczą. Odpowiednio dobrana gra zapewni zabawę na długie godziny, niekoniecznie przy planszy. Impy i Cacodemony z Dooma chętnie wezmą udział w okazjonalnym tea party.

2. Łamigłówki

Jeśli wiemy, że dziecko nie ma kogo zagonić do planszy, możemy wybrać coś dla jednej osoby. Popularność łamigłówek rośnie z dnia na dzień. Ten model spełnia się również jako pozytywka i zapewnia opiekę nad naszą pociechą, przez kadrę wykwalifikowanych cenobitów.

3. Figurki

Każde dziecko kocha figurki! Najnowszy model Buzza Astrala z filmu Toy Story vs Aliens to trzy figurki w cenie jednej! (uwaga: trzecia figurka oddziela się po kilku dniach, ze względu na ryzyko połknięcia niewielkiego facehuggera, zabawka jest nieodpowiednia dla dzieci poniżej 3 lat)

4. Więcej figurek! 

Ten model jednorożca z gry Robot Unicorn Attack, zapewni nieskończone godziny czystej zabawy, dzięki odrywanej, płaczącej głowie i możliwości ustawienia własnego toru przeszkód! (w zestawie płyta z jednym utworem Erasure i dwie kryształowe gwiazdy. Istnieje możliwość dokupienia dodatkowych gwiazd)

5. Coś bardziej uduchowionego

Często zapominamy, że święta, to duchowe przeżycie. Nie dajmy się zwariować szalejącemu kapitalizmowi! Podarujmy dziecku coś, dzięki czemu jego życie duchowe stanie się bogatsze. Przy odrobinie szczęścia, może to właśnie wasza rodzina będzie w stanie wciąż cieszyć się życiem, kiedy Wielcy Przedwieczni przebudzą się ze swego snu.