Archiwum | Lipiec, 2012

programy, które robią „ping”

21 Lip

Lubię czasem pobawić się różnymi instrumentami – wprawdzie muzyk ze mnie żaden, ale przyjemnie usiąść czasem i zrobić kilka dźwięków, które potrafią ułożyć się przynajmniej w jakąś prostą melodyjkę. Ostatnio złapała mnie faza na sprawdzanie wszelkiej maści programów robiących ping na iPada i ku własnej uciesze (a rozpaczy domowników) większość wolnego czasu spędzam generując różnej maści stuki, trzaski, bzyki i pierdy.

Jednym ze znalezionych i męczonych ostro programów jest Animoog – syntezator Mooga, posiadający masę opcji i bardzo bogaty dźwiękowy słownik.  Oczywiście trzeba by najpierw nauczyć się grać, żeby wyciągnąć z niego coś więcej, ale wystarczy też kilkanaście minut na uniwerku YouTube, żeby zrozumieć mniej więcej jak działają wszystkie knyfle, pokrętła i odpalić proste pętle.

Właśnie szwendając się po tubkach z animoogiem trafiłem na Tenori-On i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Naciskamy diodę, dodając ping do pętli i widzimy błysk za każdym razem kiedy dźwięk się odpala. Każda pętla może mieć szesnaście warstw zawierających różne instrumenty (w tym własne sample), dodatkowo mamy szesnaście bloków pętli w ramach jednego utworu, pomiędzy którymi płynnie przeskakujemy w trakcie grania. Zresztą, co będę pisać – proszę sobie obejrzeć:

Tenori byłoby idealną zabawką dla takich ignorantów jak ja, gdyby nie słaba dostępność i potworna cena – myślałem już, że zostaje mi tylko wykonanie akustycznej samoróbki, ale okazuje się, że Yamaha wypuściła również wierny port oryginalnego sprzętu na iPada.

Jest pięknie – już samo losowe pstrykanie daje masę frajdy, a po zapoznaniu się z podstawowymi funkcjami można spędzić godziny na prostym nadbudowywaniu pętli i dodawaniu kolejnych warstw pingów i trzasków – zapewniam, że wciąga podobnie jak niejeden shmup.