Czy martwe gatunki idą do nieba?

11 Gru

Pamiętam, jak w latach 90 chowałem przed rodzicami jeden numer Fenixa, na którego okładce widniało wielkie ostrzeżenie: „NUMER TYLKO DLA DOROSYCH” (w końcu schowałem go tak dobrze, że do dziś nie potrafię go znaleźć). Większość numeru było poświęcone Splatterpunkowi – gatunkowi, który zdechł w świadomości masowej, razem z erą video i tanim (ale popularnym) kinem klasy B. Gdzieś tam jeszcze wypływa w książkach Ketchuma i Mellicka III, czy filmach, takich jak Hobo with a Shotgun, ale jest zupełnie martwy jako szeroko rozpoznawany termin. Ładnie go opisano w tamtym Fenixie: Rzut mięchem o ścianę. Splatterpunk to apoteoza bezsensownej przemocy i okrucieństwa – epatowanie obrzydliwością. Kanibalizm, martwe płody i seks popromiennych mutantów. W całym swym okrucieństwie gore nie zbliża się nawet do stopnia w jakim szokować miał splatterpunk.

Gatunek stracił się gdzieś, wrócił do gore, które do dziś może liczyć na masowego widza (choćby w kolejnych powrotach Teksańskiej Masakry, czy Wzgórza Mają Oczy) i w mniejszym stopniu do kina nurtu exploitation, które jednak nie czerpało tak chętnie z klisz horroru i sf, tak charakterystycznych dla Splatterpunka.

Przypomniałem sobie ten gatunek przy okazji grania w Super Meat Boy, na które, w wersji na maca, czekałem prawie rok. Szybki opis dla niezorientowanych: SMB to potwornie trudna platformówka, w której idealne przejście każdego poziomu trwa kilkanaście sekund, przy czym w praktyce, nie ma opcji, żeby taki poziom przejść za pierwszym podejściem. Kiedy już za n-tym razem uda nam się przetrwać do samego końca, możemy zdjąć obolałe palce z pada (granie na klawiaturze jest możliwe, ale grozi wieloma schorzeniami dłoni i stawów) i ze łzami w oczach obejrzeć powtórkę – armia meat boyów z każdego naszego podejścia na raz wpada do lawy, na kolce i piły tarczowe, aż w końcu zostaje ten jeden, któremu zawdzięczamy kolejny poziom masochistycznej przyjemności.

Super Meat Boy ma na tyle przyjemną retro grafikę, że mogę usiąść do niego na chwilę, nawet przed godziną 21:00, czyli zanim moje córy pójdą spać. Oczywiście ogólna pikseloza i bardzo przyjemne chiptunes przyciągają dzieci, więc pojawiły się pytania;

– Kto to?

– To Meat Boy. jest cały z mięsa – w czasie odpowiedzi następują dwie śmierci czerwonego ludzika, którego krew rozbryzguje się po ostrzach piły i okolicznych powierzchniach płaskich.

– A co on robi?

– Ratuje swoją dziewczynę Bandage Girl. Ona jest cała zarobiona z bandaży i porwał ją zły Doktor Fetus. No… ten robaczek w słoiku z cylindrem – Mała obserwuje przez chwilę jak Meat Boy wpada po raz dwudziesty na te same kolce.

– Fajny jest ten ludzik, ale ta gra jest chyba trudniejsza od Little Big Planet.

Co się stało ze splatterpunkiem? Pękł i zbryzgał zgniłymi flakami wszystko co miał w zasięgu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: