Discipline

23 Paźdź

Troszkę mi się ostatnio pozmieniały gusta muzyczne – w sumie, to u mnie norma. Nigdy nie potrafiłem zatrzymać się przy jednym gatunku muzyki na zbyt długi czas i co kilka lat miałem odjazdy w kolejne klimaty. Ostatnio czuję dość mocne zmęczenie rockiem progresywnym – im więcej płyt miałem okazję przesłuchać, tym częściej muzyka wpadała mi do jednego ucha i wylatywała drugim, nie zostawiając żadnego śladu. Coraz częściej zauważałem zżeranie własnego ogona i miałkość, która rzewnym plumkaniem na klawiszach i gitarach, próbowała sztucznie wywołać jakiekolwiek emocje. Właśnie dlatego miałem olbrzymiego pietra przed słuchaniem nowej płyty Discipline.

Discipline działa wprawdzie od lat 80, ale udało im się wydać jedynie dwie (już trzy) płyty. W 1997 wyszło Unfolded Like Staircase, które nie zdobyło należytego rozgłosu, za to do dziś figuruje w czołówkach zestawień na ProgArchives i jest jedną z najlepszych płyt progresywnych, jakie dane mi było poznać. Do dziś słucham jej z przyjemnością, a kiedy już wpadnie w obroty, to nieprędko opuszcza odtwarzacz. Tak na prawdę, to nie jestem w stanie wskazać „tego czegoś”, co powoduje, że akurat ta płyta tak bardzo mi się spodobała. Nie ma tu szaleństw, wirtuozerii, idealnej produkcji. Ale jest klimat i melodie, które wwiercają się w głowę i nie chcą z niej zniknąć. Ich muzyka dużo zawdzięcza kapelom takim jak Van Der Graaf Generator, jest tu ten sam mrok (w takim stężeniu, w jakim mrok może występować w neoprogu). Po wydaniu Unfolded Like Staircase, Discipline rozpadło się i słuch o nich zaginął na 11 lat. Wokalista grupy, Matthew Parmenter wydał dwie średnie płyty solo, na których, podobnie jak Peter Hammill w swojej karierze solowej, zawarł muzykę o wiele spokojniejszą, ale zupełnie pozbawioną tej iskry, która ożywiała płyty Discipline.

Zupełnie niespodziewanie, w 2008 roku, na majspejsowym profilu grupy, pojawił się prawie 30 minutowy klip Rogue i Discipline zarządziło ponownie. Pamiętam, że potrafiłem włączać go raz za razem tylko po to by usłyszeć ponownie kilka fragmentów, które wbiły mi się w głowę. Potrzeba było kolejnych 3 lat, aby światło dzienne ujrzał kolejny długogrający krążek grupy, a kiedy już się ukazuje, ja akurat mam zupełnie inne klimaty. Szlag.

Nie będę przedłużać – to nie jest płyta kalibru Unfolded Like Staircase. Słychać, że utwory powstawały w różnych okresach (pojawił się nawet When the Walls are Down, który powstał w okolicach poprzedniej płyty, a pojawił się na koncertowym DVD). To wszystko i tak przestaje być ważne, kiedy rozlegają się pierwsze dźwięki Rogue w wersji studyjnej – ten utwór dalej potrafi rozłożyć mnie na łopatki. Potrafi mnie ruszyć lepiej niż dziesiątki innych płyt tego skostniałego gatunku.

Szkoda tylko, że panowie zdjęli klip do wersji z 2008 roku, bo byłaby to idealna wstawka do tego wpisu. Nie pozostaje mi nic innego jak odesłać każdego, kto lubi rocka progresywnego na Bandcamp, gdzie można posłuchać sobie pierwszego utworu z nowej płyty (jak również kupić całość za 10 zielonych). Pozostałym polecam spróbować, bo Discipline to zajebiście solidny kawał dobrej muzyki.

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: