Archiwum | Czerwiec, 2011

Niespodziewanie

7 Czer

Kilka lat temu, mój brat podrzucił mi linka do pewnej tubki, rzucając krótkie: „Powinno Ci się spodobać – ty lubisz pojebaną muzykę”. Mniej więcej w taki sposób poznałem trzeci studyjny album kanadyjskiej grupy Unexpect. Oczywiście zakochałem się od pierwszego odsłuchu.

Właśnie niedawno, zupełnie niespodziewanie, ukazał się kolejny. Idealnie w środku mojego własnego piekiełka, w które ostatnio zamieniła się praca, pożerając resztki wolnego czasu, dostałem płytę, która rozpierdala mnie w drobny mak i pozwala na rozładowanie przynajmniej części wkurwu, jaki zbiera mi się na co poniektóre indywidua.

Unexpect jest jak piękny szwajcarski zegarek, którym ktoś solidnie pizgnął w ścianę – dalej chodzi równiutko, choć co chwila zmienia tempo i kierunek. Mnie te zmiany hipnotyzują, szczególnie, że muzycy potrafią złapać słuchacza na haczyk jakiejś melodii, lub rytmu – słucham raz po raz właśnie dla nich, po to, by za chwilę słyszeć rzeczy, na które z początku nie zwracałem uwagi.

No bo jak tu nie złapać się na dźwiękową zasadzkę, zastawioną na nieuważnego słuchacza w genialnym, otwierającym Unsolved Ideas of a Distorted Guest (Uwaga! wilcze doły od drugiej minuty!)

Jeżeli ktoś wpadł, to niech posłucha też skocznej opowiastki o armii dyń (1:05!)

Zresztą polecam całość – tym bardziej, że Kanadyjczycy olali tym razem większe wytwórnie i wydali się sami. Cały album Fables of the Sleepless Empire jest do odsłuchania i zakupienia na Bandcampie.

 

Reklamy