Who a child can kill?

9 Maj

Nienawidzę, kiedy filmowcy, szczególnie ci, zajmujący się horrorem, ograniczają swoje tricki do szantażu emocjonalnego. Są filmy, w których właśnie to ma stanowić ten pomost pomiędzy widzem a ekranem, a tu, najtańszym spoiwem jest dziecko. Każdy przejmie się losem dziecka, o ile nie jest to wkurwiający bachor, czujemy się wręcz odpowiedzialni za to, żeby dzieciakowi włos z głowy nie spadł. Pierwszym horrorem, który wywlókł ten mem na lewą stronę i przejechał się po nim buldożerem, była Noc żywych trupów. Dokumenty o współczesnej grozie potwierdzają, że świadomość widzów została wręcz zgwałcona widokiem dziewczynki zombie, zabijającej swoich rodziców. Od tamtego czasu powstało oczywiście wiele filmów, w których to właśnie dzieci grały pierwsze skrzypce w okrucieństwie. Oprócz Omenów warto tu wymienić takie filmy jak choćby Who Can Kill a Child, czy bardziej współczesny Ils.

Czym, od wielu innych filmów różni się Home Movie? Zdecydowanie nie bazuje na opisywanym wyżej szantażu emocjonalnym, ale zacznijmy od początku.

Home Movie jest kolejnym filmem, stwarzającym pozory autentyczności, poprzez pseudo-amatorskie nagranie kamerą wideo. Udokumentowane są tu losy rodzinki, która po przeprowadzce na wieś, stara się uporządkować swoje życie, a przede wszystkim poradzić sobie z problemami, których głównym źródłem są dzieci. Z początku wszystko wydaje się prawie idealne, przemiła matka, fantastyczny ojciec i rodzeństwo – brat i siostra. To oni stanowią główne źródło ciar, które przemaszerują przez wasze plecy podczas oglądania Home Movie. Nienaturalnie cisi, momentami agresywni, mamroczący pod nosem coś, w swoim własnym języku. Od samego początku można się spodziewać co będzie dalej (i to nie jest wadą filmu!)

Obiektami sympatii widza, praktycznie od samego początku, stają się matka – psycholożka i przede wszystkim ojciec – ewangelicki pastor. To są wymarzeni rodzice – dbający i zajmujący się cały czas swoimi dziećmi. Zawsze mają czas na zabawę i wygłupy. Tolerancyjni i wyrozumiali, ale sprawiedliwi. Bajka.

Nie będę zdradzał szczegółów fabuły (chociaż to nie jest kino z twistem), ale prawdziwy mindfuck nadchodzi w momencie, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, kto trzyma w ręku kamerę. Wtedy nachodzi nas refleksja; Czy widzimy wszystko? Czy rzeczywistość jest tak piękna jak przedstawia to nagranie, które zawsze, nawet kiedy jest ruchome, pokazuje najlepsze fragmenty rzeczywistości? Przecież takie nagranie można skasować w momencie, kiedy rozzłoszczony ojciec już, już, ma walnąć pięścią w stół. Czy w szafie rzeczywiście mieszka mężczyzna, który wychodzi nocą, by rankiem rodzice dojrzeli ślady ugryzień na rękach dzieci? Początkowa sympatia ustępuje miejsca wątpliwościom – jak na prawdę wyglądało życie rodziny Poe? Skoro film nie zawiera konkretnych odpowiedzi, my możemy znaleźć je sobie sami.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Who a child can kill?”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Powrót na księżyc « pod wpływem - Listopad 29, 2011

    […] wierzy, że w miasteczku na Alasce kosmici porywali ludzi? Kto sprawdza źródła, słysząc o diabolicznych dzieciakach i demonach opętujących amerykańskich mieszczuchów? Lubimy być oszukiwani, ale urok kłamstwa, […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: