Topor dzieciom

7 Maj

Książki dla dzieci są do niczego. Jasne, wiem, nie wszystkie – ale te, które najbardziej przyciągają dziecięce oczy, te, które sprzedają się dzięki postaciom z bajek wyskakującym z okładek, to najczęściej gówno najniższej jakości. Słaby przekład bez korekty to jedno – historie które pojawiają się w tych książeczkach nie są warte otwarcia gęby, ani dziesięciu minut, które są potrzebne żeby je przeczytać na głos. Oczywiście u mnie w domu trochę ich się znajduje, w końcu jak tu odmówić, kiedy brzdąc prosi: „Te z wróżkami, tę z Kubusiem, tę z syrenką”- ja w każdym razie zastosuję każdy możliwy wykręt, żeby czytać coś innego. Mistrzostwo sprzedawania ładnie zapakowanego gówna to Disney. Najgorszą książką dla dzieci, jaka znalazła się u nas w domu, jest 365 bajek na dobranoc.

W dużym skrócie: wielkie, pięknie wydane tomisko, z jedną bajką na każdy wieczór. Starring: various heroes from Disney cartoons. Problem w tym, że króciutkie opowiastki nie mają nic do zaoferowania. Ani historii, ani morału, ani nawet związku z datą pod którą są umieszczone. Te 365 zatęchłych kawałków skamieniałych ekskrementów u mnie wywoływało odruch wymiotny. Na szczęście nawet moje dziewczyny szybko zorientowały się, że jeśli przy opowiadanku jest ciekawy rysunek, niekoniecznie oznacza to ciekawą opowieść. Czasem, jeśli nie widziały filmu Disneya, którego pierd stanowi dana historyjka, to ciężko jest cokolwiek zrozumieć – wszystko tu jest wyrwane z kontekstu i bezsensowne. Zresztą, weźmy takiego Kubusia Puchatka – to, gdzie obecnie pojawia się głupiutki miś najczęściej nie ma nic wspólnego, ani z pierwszą bajką, ani tym bardziej z oryginalną książką.

Właśnie z tych powodów, cieszę się jak głupi, kiedy uda mi się znaleźć coś, co mogę bez wstydu przeczytać córkom. Ostatnio trafiłem na Misiostwo Świata Grzegorza Janusza i tak bardzo podjarałem się tą książką, że po kilku przeczytanych opowiastkach siadłem i doczytałem do końca sam. Książka, to zbiór króciutkich opowiadań. Nie każde ma wyraźny morał, a żadne nie traktuje dziecka jak małego idioty. Autor bawi się słowami, tworząc imiona pasujące do każdej historii, a zdania są skonstruowane w taki sposób, żeby i dziecko, i dorosły mogli się uśmiechnąć. Powiem więcej – sam chichrałem się jak głupi, przy kilku opowieściach.

Swobodnie jak spodnie

Żółte spodnie w różowe samoloty marzyły, by leżeć dobrze na kimś, ale wciąż leżały na najniższej półce w sklepie. Nikt ich nie chciał. Spodnie czarne, brązowe czy niebieskie sprzedawały się lepiej niż świeże bułki w piekarni sąsiadującej ze sklepem odzieżowym. A żółte w różowe samoloty czekały na klienta, zazdrościły tamtym, że wyruszają w szeroki świat, i ze wszystkich sił starały się nie tracić fasonu.

Struktura i nienachalny, niełopatologiczny sposób pisania niesamowicie kojarzą się z opowiadaniami Rolanda Topora. Oczywiście w Misiostwie nie ma makabry, krwi, flaków i raczenia się trunkami wyskokowymi, za to jest dużo ciepła i podobny, Toporny humor.

   – Widzi pan, mam bardzo słaby wzrok – rzekł cicho jaszczur. – Czy może mi pan pomóc?

– Oczywiście. Na tym polega moja praca.

Pan Patrzyk wyjął plansze do badania wzroku i pokazał jaszczurowi pierwszą. Plansza przedstawiała owady. W górnym rządku widniały czarne sylwetki motyli, pod motylami były chrząszcze, niżej pszczoły, a na samym dole rządek mrówek.

– Co pan tu widzi?

-Co to może być? – Jaszczur jeszcze bardziej wytrzeszczył żółte ślepia. – Już wiem. To chyba jakaś plansza.

Postacie, na których oparte są historie, są bardzo sympatyczne i świetnie scharakteryzowane, jak na długość (czy raczej krótkość) opowiadań, bezproblemowo rozbawiają mnie i moje dziewczyny, nawet wtedy, gdy trzeba przerwać czytanie, żeby co nieco wyjaśnić.

Kupcie tę książkę. Jeżeli macie dzieci, to nie możecie tego nie zrobić (jako added bonus, czytając dzieciom jedną historyjkę każdego wieczora, książka starczy wam prawie na miesiąc). Jeżeli nie macie, i tak ją kupcie – po przeczytaniu zawsze można sprezentować znajomym, którzy dzieci mają. Absolutne Misiostwo Świata.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: