Lulu i Baba Jaga

21 Kwi

Trafiłem ostatnio na polecankę włoskiego horroru z 1973 roku, luźno opartego na jakimś komiksie. Zachęcony, zaopatrzyłem się w film, ale nie drążyłem komiksowych korzeni. Przynajmniej do momentu kiedy nie napisałem na blipie, że zamierzam oglądać, więc wypadałoby przynajmniej sprawdzić o jaki komiks chodzi. Szybki gugiel wskazał Valentinę – już zaczęło gdzieś dzwonić. Kolejny gugiel i doznałem olśnienia:

Dotychczas jedynie czytałem o komiksie Crepaxa. Na Valentinę trafiałem okazjonalnie w felietonach i wzmiankach, ale drugi rysunek znam doskonale. W wieku dziewięciu lat, wypatrywałem niecierpliwie każdego Komiksu Fantastyka, jaki pojawił się w kioskach, a wspomniany rysunek kobiety majstrującej coś przy swoim aparacie, znalazł się w reklamówce numeru publicystycznego i przyćmił w mojej pamięci Kaczora Donalda i Z Gundama, którym towarzyszył na tej samej stronie.

Może to właśnie ten rysunek spowodował, że kilkanaście lat później, od razu zabrałem się do szperania po internetach, kiedy tylko zobaczyłem Luise Brooks we wkładce kolekcjonerskiego wydania Devil Doll. Identyczna fryzura, podobna twarz – Crepax nigdy nie ukrywał swojej fascynacji gwiazdą, która zachwycała, jednocześnie budząc kontrowersje u schyłku ery kina niemego. Lulu, w Puszce Pandory byłaby pewnie Valentiną, gdyby pozwoliły jej na to czasy, kiedy grała w filmach (a i tak, w Puszce znalazło się miejsce na jeden z pierwszych, filmowych wątków lesbijskich). Brooks grała fantastycznie – ekspresyjnie, jak przystało na kino bez gadek, a jednocześnie wyjątkowo naturalnie – bez karykaturalnej nadinterpretacji. Dzisiaj, nawet nieświadomie, właśnie na niej wzorujemy stereotypowe wyobrażenie kobiety z lat dwudziestych ubiegłego wieku.

(tak, wiem, że bardziej znanym utworem nawiązującym do Louise Brooks jest kawałek OMD, ale mnie bliżej jest do Clan of Xymox, więc…)

Crepax szybko ewakuował swoje Fumetti z bezpiecznego sajfaj w surrealistyczny, ale jednocześnie dość hardcorowy erotyzm. Valentina nie spotkała się w nim wprawdzie tak jak Lulu, z Kubą Rozpruwaczem, ale za to miała do czynienia z Draculą i Babą Yagą – właśnie ta druga opowieść stała się podstawą filmu.

Oczywiście tutaj, Baba Yaga nie jest czyhającą na zagubione dzieci staruchą, która mieszka w chatce na kurzej łapce. Tym razem to zmysłowa kobieta, która rzuca klątwę na aparat Valentiny. Od tej pory zdjęcia zabijają, a Valentina powoli ulega hipnotycznej mocy, która ostatecznie pcha ją wprost do urządzonej przez speców od S/M sypialni czarownicy.

Film nie przecierał nowych szlaków, nie szokował wyuzdanym seksem (choć niektóre nowelki Crepaxa spokojnie starczyłyby na kilka filmów z nurtu exploitation) – ot, czasem gdzieś błysnęło piersią. Za to film czerpie pełnymi garściami ze stylistyki Giallo, co oddaje bardzo dobrze wrażenie, że obcujemy z ożywionym komiksem. Scenografia i powolne, przesycone kolorami ujęcia tylko potęgują to wrażenie i są tak na prawdę głównym elementem, dla którego warto zobaczyć ten film.

Niestety sprawdza się on bardziej jako estetyczna ciekawostka – nie straszy, a zapożyczenia z Giallo nie ograniczają się tylko do zalet – przy okazji podłapano kilka wad, łącznie z angielskim dubbingiem, choć to już akurat nie wina filmowców. Ja obejrzałem z przyjemnością, a niewątpliwą zaletą jest też fakt, że przy okazji guglania za Valentiną, przypomniałem sobie o Heavy Metalu, w którym Crepax również był drukowany. Efekt odświeżenia pamięci, obije się pewnie jeszcze echem po tym blogu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: