Felix i John

7 Mar

Mniej więcej w jednym czasie miałem okazję przeczytać 5 tom Felixa Castora i nadrobić niecałe 50 zeszytów zaległości Hellblazera. Niestety i tu, i tu kręcę nosem. To co łączy ze sobą te dwie opowieści (oprócz mojego kręcenia nosem), to autor – Mike Carey pisał scenariusze Hellblazera od numeru 175 do 215, przejmując pałeczkę po mocno skurwysyńskim Constantinie Azarelli. Azarello najpierw pojechał po bandzie wsadzając Constantine’a do pierdla co skończyło się raczej nieprzyjemnie dla współwięźniów (Hard Time), po czym okroił magiczny repertuar Johna, a pokazał go jako idealnego ‚con mana’ – gościa, który jest Ci w stanie wcisnąć największy kit, kopnąć w dupę, po czym sprawić, byś uwierzył, że wisisz mu przysługę. Carey z kolei odbił piłeczkę i wypełnił swój kawałek Hellblazera magią, rytuałami i piekłem. Tym ostatnim w dość dużym stężeniu.

Akurat tu nie miałem nic przeciwko. John Azarelli romansował z Johnem Ennisa a całości ładnie dopełniał John Careya. Historia trzymała się kupy i potrafiła wciągnąć. Po Careyu pisanie przejęła Denise Mina – oczekiwania były duże, ale wszystko poszło w diabły, kiedy po 12 zeszytach Mina stwierdziła, że pisanie książek bardziej się jej opłaca. Historyjki Diggle’a przemilczę – dla mnie są zupełnie pomijalne. Po nim przyszedł Milligan – facet od Shade’a.

Nie powiem, lubiłem zwariowanego kosmitę. Lubiłem w nim też to, że jego historia miała zakończenie. Domknięto wątki z bodajże 70 zeszytów, dano całusa na dobranoc i pozwolono, aby kurtyna opadła. Ale nie na dobre, bo w Hellblazerze Milligan wziął się za nekrofilię – Shade pojawia się gościnnie na podwórku Johna i zabiera go nawet ze sobą na swoje. A jak już skończy się wątek, po którym został mi lekki niesmak, scenarzysta robi jeszcze pierdut – Constantine się hajta.

Tak, dobrze czytacie – hajta się, najgorsze jest to, że wszystko zdaje się być prowadzone w kierunku jakiegoś taniego chwytu, który zapewne rzuci niedługo Johnem, na następną wycieczkę po rubieżach piekielnych w poszukiwaniu duszy ukochanej. Sorry. Wysiadam. Wrócę za rok lub dwa i zobaczę – mam nadzieję, że się mylę.

Dobra. Co z Felixem Castorem? Książkowy bohater Careya to taki Constantine, tyle że bez wsparcia ze strony DC Vertigo. Carey pisał scenariusze Hellblazera na tyle długo, że ciężko było mu oderwać się w jakiś znaczący sposób od oryginału. Nie przeszkadza mi to specjalnie, ale jest to powiązanie które cały czas się czuje, o ile ktoś zna komiksy. Owszem, jest kilka różnic, przede wszystkim Castor nie jest takim skurwysynem, jakim potrafi być Constantine, choć ma równie cięty język i podobne zwyczaje.

Carey z pewnością nie pisze książek odkrywczych. Pięcioksiąg (na razie – ma być jeszcze szósty, ostatni tom) o Castorze nie jest żadnym arcydziełem, ale czyta się go dobrze, pomimo kilku wpadek, jak chociażby ciągłe tłumaczenie kto jest kim, jakby Carey nie potrafił się zdecydować, czy pisze cykl, czy niepowiązane ze sobą powieści. Do trzeciego, najlepszego według mnie tomu, nie przeszkadzało to zupełnie. Od czwartego robi się coraz słabiej. Carey częściej bawi się w wyciąganie królika z kapelusza, zamiast prowadzić kryminalną zabawę z czytelnikiem. Żeby jeszcze królik był dorodny, albo fikał koziołki, a jest mizerny, trochę nieruchawy i zalatuje padliną. Castor, w piątym tomie swojego cyklu, jest prawie tak samo powtarzalny, jak Constantine po 250 zeszytach. Jedno jest pewne – Castorowi, w przeciwieństwie do Constantine’a, będzie dane odejść w cień – Hellblazer zostanie rozcieńczony i rozmieniony na drobne. Szkoda.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Felix i John”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Świat z liter « pod wpływem - Maj 30, 2012

    […] się ostatnio za czytanie The Unwritten. Ostrożnie, bo Carey podpadł mi trochę ostatnimi tomami Felixa Castora, ale po kilku zeszytach całkiem przyjemnie zassało, więc mam nadzieję, że cykl nie zostanie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: