Kup pan cegłę

29 List

Mam taki zdrowy zwyczaj spławiania telefonicznych handlowców. Żyję w przekonaniu, że sam pójdę do banku, jeśli będę chciał wziąć kredyt. Sam sprawdzę oferty na sieci, kiedy będę chciał wymienić telefon, albo zmienić abonament za cyfrówkę. Także standardową odpowiedzią na ofertę handlowca jest: „Mam już takie dwa”. Niestety, w pracy nie mam takiej możliwości – muszę grzecznie wysłuchać o co chodzi, potem ewentualnie rzucić zdawkowe „Na chwilę obecną nie jesteśmy zainteresowani”. Ale rozmowy które trafiają się raz na jakiś czas powodują niepowstrzymaną chęć rozpieprzenia sobie głowy o najbliższą twardą powierzchnię;

Występują:

Hermenegilda Kociubińska

Grzegżółka

 

Hermenegilda

Dzień dobry, dzwonię z firmy IkśEmEs Prodakszyns. Czy rozmawiam z Panem Grzegżółką z działu informatyki?

Grzegżółka

(Nie, to dział ochrony. Spadówa.) Tak, o co chodzi?

Hermenegilda

Chciałam zadać Panu kilka pytań, czy znajdzie Pan dla mnie kilka minut?

Grzegżółka

(Nie mam czasu, nie mam ochoty. Spadówa.) Ale o co chodzi?

Hermenegilda

Chciałam przedstawić Panu naszą ofertę, musiałby Pan jednak najpierw odpowiedzieć na kilka pytań.

Grzegżółka

(No żesz nie dociera) Ale o co chodzi? Czym handluje Pani firma?

Hermenegilda

Chciałam Panu zadać kilka pytań, następnie otrzyma Pan mailem ofertę i będzie Pan mógł umówić się z naszym handlowcem

Grzegżółka

(japierdolękurwamać) Ale co Pani sprzedaje? Sprzęt? Oprogramowanie? Materiały eksploatacyjne? Co? Bo ja wcale nie wiem czy jest sens odpowiadać na pytania, jeśli nie wiem, czy to co Pani oferuje jest nam do czegokolwiek potrzebne.

Hermenegilda

(grunt zapada się pod nogami) No… ale… ja niczym nie handluję, ja tylko chciałam zadać Panu kilka pytań. Dostanie Pan maila z ofertą i będzie Pan mógł się spotkać z naszym handlowcem.

Grzegżółka

(łożeszkurwaaaaa) Dobra, to może niech mi pani po prostu prześle maila z ofertą (szykuję się do podania adresu).

Hermenegilda

Dobrze. Zaraz prześlę (odkłada słuchawkę).

Kurtyna

spada razem ze słuchawką.

 

Ja wszystko rozumiem. Kupczenie przez telefon, choć momentami szujowskie jak cholera, też ma swoje miejsce na świecie. Ale jaki kurwa sens ma zatrudnianie handlowców z łapanki, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na proste pytanie: „Co sprzedajesz?”, a gdy już dojdzie co do czego, zapominają poprosić o adres mailowy? Wszystko wskazuje na to, że firmy pokroju IkśEmEs Prodakszyns chcą sprzedać nic. Może wystarczą im rachunki telefoniczne, żeby pokazać jakieś koszty na koniec roku. To ja skomentuję Tyrmandem:

„»Cóż za solidne przedsiębiorstwo« – pomyślał z uznaniem pan w meloniku. Po czym ruszył w stronę Rynku, porzucając zaraz za rogiem kłopotliwy nabytek.”

I proszę jeszcze o takiego anioła stróża, który w razie czego włączy się do rozmowy oznajmiając, że ten Pan już cegłę kupił. Czymś takim na pewno byłbym zainteresowany.

 

Reklamy

Komentarze 3 to “Kup pan cegłę”

  1. konev Listopad 29, 2010 @ 9:17 pm #

    Ja również w pracy momentalnie spławiam handlowców. Jak tylko słyszę: czy mogę rozmawiać z osobą odpowiedzialną za (i tutaj nazwy bzdurnych działów których nie mamy) mówię grzecznie: nie dziękuję, nie jesteśmy zainteresowani i odkładam słuchawkę nie słuchając nawet co odpowiedzieli.

    Dzisiaj Pani z Orange dzwoniła i chciała mi coś zaproponować. Ble ble ble damy Panu to to i to. Moje pytanie: za darmo? To ja może rozwinę co chcemy Panu zaofe… Ja: czyli nie za darmo? Dziękuję, do widzenia. Odłożyłem słuchawkę nie czekając nawet na odpowiedź.

    Też wychodzę z założenia, że jak czegoś potrzebuje to szukam, a takie telefony traktuje jako spam i chamstwo. Może ostro, ale jakoś nikt nie przejmuje się tym czy mi zajmuje czas i przeszkadza, więc ja też nie mam zamiaru się przejmować.

    • zara2stra Listopad 29, 2010 @ 9:28 pm #

      U nas to nie jest takie proste. Zdarzają się przypadki, kiedy kierownicy innych działów nasyłają na przykład handlowców od zamienników tonerów do drukarek. Nastroje w firmie są takie, że lepiej czasem wysłuchać, a nawet sprawdzić jakiś towar – odrzucona z góry możliwość oszczędności nie spotka się raczej ze zrozumieniem ze strony szefostwa.

      • konev Listopad 29, 2010 @ 9:35 pm #

        No tak. Dlatego napisałem o jakiś działach których my nie mamy. Zresztą jeżeli ktoś dzwoni i się nie przedstawia z jakiej firmy (może nawet podać imię i nazwisko) to na 90% jest to handlowiec z jakiegoś Call Center.
        Osobiście jednak wyznaję zasadę, że jeżeli szukamy oszczędności to… szukamy oszczędności (na przykład na tonerach), a nie czekamy aż oszczędności do nas zadzwonią ;). Gdyby tylko szefostwo dysponowało odpowiednimi metodami pomiaru strat jakie powodują takie telefony (strata czasu pracownika, przerywanie zadań, brak skupienia) to także by wyznawali taką zasadę :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: