Papierowy dom

9 List

Bernard Rose nie jest może nazwiskiem które od razu budzi skojarzenia z filmem, ale gdy zaczniemy przyglądać się jego dorobkowi okazuje się, że nakręcił kilka ciekawych obrazów (i wcale nie chodzi mi o nowelki soft porno kręcone dla Playboya). Przede wszystkim jest dla mnie twórcą jednego z lepszych przekładów prozy Barkera na duży ekran – to on sfilmował „The Forbidden”, opowiadanie z 5 tomu Ksiąg Krwi, a Tony Todd w roli Candymana trafił dzięki niemu do panteonu najbardziej rozpoznawalnych ikon horroru.

Na początku lat 80 Rose parał się też reżyserowaniem teledysków. Stworzył między innymi najbardziej rozpoznawalne klipy dla grupy Frankie Goes to Hollywood. Relax został nawet zbanowany w MTV i BBC – co oczywiście tylko przydało popularności samej piosence, do której powstały jeszcze dwa inne teledyski.

Z kolei Welcome to the Pleasuredome, na pewno był już inspirowany grozą Barkerowską, a przynajmniej stanowił dla mnie w młodości kopa właśnie w tym kierunku. Tak właśnie działają na nastolatków laski mordujące facetów w wannie, za pomocą gigantycznych węży.

Ale jest jeszcze jeden, trochę zapomniany film z 1988 roku – Paperhouse. Nie jest to rasowy horror, ale z pewnością zasługuje na uwagę.

W dniu swoich jedenastych urodzin, Anna zapada na chorobę która powoduje omdlenia i wysoką gorączkę. W swoich snach, przenosi się do świata, który narysowała na kartce wyrwanej z zeszytu szkolnego. Z początku jest to jedynie koślawy, opuszczony dom otoczony bezkresną łąką. Potem, kiedy jest przytomna, dorysowuje kolejne szczegóły. Schody, drzewo, zabawki – wszystko pojawia się przy następnych wizytach w świecie snów. Pojawia się tam też smutny, nie potrafiący chodzić chłopiec, którego Anna rysuje w oknie.

Nastrój filmu robi niesamowite, surrealistyczne wrażenie. Wszystkie elementy świata snów są wyraźne, a jednak pozbawione szczegółów, wyolbrzymione i karykaturalne – dokładnie tak jak rysunki nakreślone ręką dziecka. Kiedy obserwujemy dziewczynkę zwiedzającą dom, odczuwamy wręcz podskórny niepokój. Dodatkowo, Anna jest skłócona z matką, otoczeniem i tęskni za walczącym z nałogiem alkoholowym ojcem, a wszystkie te dziecięce schizy wypływają na wierzch zamieniając powoli senny świat wyobraźni w koszmar.

Gdybym miał coś zmienić, to jedynie ostatnie minuty zakończenia – jeśli ktoś zechce zobaczyć Paperhouse, proponuję zatrzymać odtwarzanie zaraz po tym, jak zacznie podnosić się drabinka. To ostatnie niedopowiedzenie stworzyłoby wiele więcej możliwości interpretacji filmu. Niepewność, która jeszcze długo nie dawałaby nam spokoju po seansie. Ale nawet z oryginalnym zakończeniem film robi wielkie wrażenie – Paperhouse jest jedną z lepszych filmowych przypominajek o tym, że wiek dziecięcy to nie tylko beztroska zabawa, ale też cała masa wkurwu na otaczający dziecko, nie do końca zrozumiały, dorosły świat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: