China & China

4 List

Jakoś dziwnie idzie mi czytanie książek Miéville’a. Może wynika to po części z jego stylu pisania, albo mam po prostu niefart. Po kilku rozdziałach trafia mi się coś ciekawszego, albo dzieje się coś, co w ogóle paraliżuje moje czytanie. Tym razem dostałem ofertę przetłumaczenia dwóch instrukcji. Zawsze chciałem spróbować, więc zgodziłem się, co zaowocowało dwoma wyciętymi z życiorysu tygodniami, kiedy nie wiedziałem czy śmiać się, czy płakać. Patrzyłem na słowa, wydawałoby się, dobrze mi znane, a jednak zupełnie inne (i nie chodzi mi wcale o slang techniczny). Instrukcje były pisane w języku chińskim, tyle że za pomocą angielskich wyrazów – nagle, bez ostrzeżenia, znalazłem się w świecie mściwych odpadów, sprowadzających wypadki na nieuważnych operatorów, którzy musieli regularnie odpoczywać, aby nie dorwała ich nuda.

Niektóre akapity przypominały kostkę Lemarchanda; Po każdym rozpracowanym zdaniu rozglądałem się, czy przypadkiem na ścianach nie pojawiły się jakieś nadprogramowe łańcuchy i haki:

Kiedy udało mi się wrócić do normalnego świata, rzuciłem się do nadrabiania zaległości. Między innymi, bardzo chciałem skończyć napoczęte trzy tygodnie temu The City & The City.

Tym razem Miéville olał steampunk i zmierzył się z rasowym kryminałem, zaprawionym obowiązkowym weird fiction, w którym China się specjalizuje – i muszę powiedzieć, że jak dla mnie, trafił idealnie. Tytułowe miasta (chyba najbardziej zakręcony i fascynujący element powieści), to rywalizujące ze sobą i momentami skrajnie różne Besźel i Ul Quoma. Haczyk tkwi w tym, że oba zajmują ten sam teren, a mieszkańcy każdego z miast „nie widzą” tego, co dzieje się w drugim. W prawie nadprzyrodzony, wpajany od dziecka sposób, ignorują wszystkiego co „nie nasze”, co nie spełnia określonych warunków. Kod przynależności opiera się na różnicach w architekturze, jedzeniu, ubiorach i w mowie. Nad odrębnością obu miast czuwa też tajemnicza siła zwana „Breach” ingerując w każdy incydent przypadkowego, lub celowego przejścia granicy jednego z miast.

Jak na kryminał przystało, zaczynamy od trupa, a w poszukiwaniach mordercy będziemy towarzyszyć inspektorowi Tyadorowi Borlú z Besźel. Zamordowana kobieta okazuje się być studentką z Ameryki, która badała mityczne Orciny – trzecie miasto. Ukryte w szarych strefach Besźel i Ul Quomy – według niektórych bajka, według innych kolebka, w której zamieszkują istoty ciągnące za sznurki polityki obu miast. Oczywiście potencjalnych szwarccharakterów jest multum; Unifikacjoniści, nacjonalistyczne bojówki, wysoce postawieni politycy i biznesmeni, a podczas śledztwa odwiedzimy nie tylko Besźel i Ul Quomę…

Muszę powiedzieć, że Miéville, nie gubiąc charakterystyki i logiki tego zwariowanego świata, a wręcz nadając mu odpowiednią ciężkość, godną klasyków noir, potrafi bezbłędnie wodzić czytelnika za nos. Ciężko jest rozgryźć tajemnicę morderstwa – jesteśmy zdani na Tyadora i brniemy z nim za każdym, prawdziwym lub fałszywym tropem, z fascynacją obserwując Miasto i Miasto. Bardzo polecam.

Jako ścieżkę dźwiękową można puścić sobie na przykład Perdition City Ulvera – baaardzo zurbanizowana płyta, w sam raz powinna pasować do ulic, na których wybiórczo wykreujemy swoje własne miasta i miasta:

A ja już wkrótce zabieram się za Krakena – kolejną, niesteampunkową książkę Miéville’a. Tym razem ma być komediowo i w klimatach Cthulhu – zobaczymy.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “China & China”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ho ho ho! « pod wpływem - Grudzień 6, 2010

    […] ostatnio zawalony kolejną chińszczyzną, a dodatkowo musiałem jeszcze dziś wystąpić jako St. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: