No Shelter

15 Wrz

Lubię horrory. Nie to, żebym odczuwał przy nich jakiś przejmujący strach (choć zdarzyło się kilka, po których profilaktycznie włączałem światło w pokoju). Czasem lubię się odprężyć i zobaczyć jakiś gorefest gdzie flaki latają po ścianach, a jucha leje się strumieniami; ale najbardziej pociąga mnie tajemnica. To czego muszę się domyślić wywoła większe napięcie, niż to, co mam podane na tacy. Nie bez powodu, jedną z najbardziej zapadających w pamięć scen tortur, jest ta z końcówki zajebistego Audition, gdzie fizycznie czujemy zadawany ból, chociaż tak naprawdę widzimy jedynie spazmy na twarzy ofiary i spokojną minę jego kata.

Wczoraj zobaczyłem Shelter, który niestety nie był takim filmem. Niestety, bo miał potencjał. Nieźli aktorzy, bardzo ładne zdjęcia (choć nie tak ładne jak u Cerdy), ale co z tego – filmowcy bardzo szybko porzucają możliwość takiego prowadzenia fabuły, żebyśmy mieli choć cień wątpliwości: czy mamy do czynienia z psychopatą, czy jakimś nadludzkim bytem. A dało się to zrobić kilkoma niedopowiedzeniami i zmienionym scenami.

Now here be spoilers, więc osoby, które chcą zobaczyć film nieskażony moim mendzeniem, mogą spokojnie odpuścić sobie kolejne akapity. Bo film, mimo swoich wad, jest do obejrzenia. W skali IMDB dostałby ode mnie 6 gwiazdek.

Największym grzechem Shelter jest to, że zostało podane praktycznie na tacy to, według jakiego schematu działa zabójca. Po tym już wiadomo, kto na pewno przeżyje, a cały ciężar filmu, twórcy próbują przenieść na ofiarę z którą w ogóle nie czułem się związany emocjonalnie, bo została totalnie olana w pierwszej połowie filmu. Zakończenia też łatwo się domyślić; Kiedy wiemy już co i jak, końcowy twist jest naturalną koleją rzeczy. Są też dziury logiczne – takie, które rzucają się w oczy już podczas oglądania (nie ma ich wiele, ale…) i takie które wpadają do głowy dopiero po seansie.

Nie mam pojęcia, po jakiego czorta tak ewidentnie pokazano, że psychol jest nawiedzony przez dusze zamordowanych. Cała szopka ze zmianą osobowości była zupełnie niepotrzebna, a sceny z Babcią, czy matką jednej z ofiar są wręcz natrętnie zbędne. Zastanawiam się, o ile lepszy byłby ten film, gdyby w zrezygnowano z warstwy nadprzyrodzonej, a zostawiono jedynie niepewność. O ile bardziej przerażający byłby Adam, gdyby za jego działaniem kryły się czysto ludzkie schizy?

To co wywołało największe wtf w całym filmie to fakt sprowadzenia roli Adama do bezsensownego ścigania osób niewierzących. Niby to tylko smaczek – jakieś tam ciulate wyjaśnienie powodów całej sytuacji – ale sprowadzenie motywów psychopaty do prostego „Albo jesteś z bozią, albo masz przesrane” było żałosne.

Podsumowując, film do obejrzenia, ale chyba zapamiętam go bardziej jako zbiór elementów których mu brakowało, niż film który dobrze się oglądało.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: